Strony

piątek, 16 czerwca 2017

Czy warto walczyć o marzenia ?

3
Czym są marzenia, które dla niektórych po cierpieniu nareszcie stają się prawdą.
Trzeba tylko czekać, długo czekać.
Przecież kiedyś musi nadejść czas na realność naszych snów.
Może nie będzie to tak idealne,
Ale doda nam skrzydeł.
Pomoże nareszcie docenić życie.


Czy to jest już ten moment w którym codzienne życie, jest ważniejsze od marzeń ?
Trzeba znaleźć pracę, załatwiać sprawy związane z (kolejną) szkoła.
Mieszkanie, może nawet inne miasto.
Przychodzi mi do głowie jedno pytanie: gdzie jest miejsce na marzenia ?

Każdy z nas ma jakieś cele, potrzeby. Jedni przyziemne, takie jak lepsza praca, nowy komputer, czy koncert idola.
Inni bardziej nierealne, lot w kosmos czy dziecko z Madonną.
Dobra, trochę mnie teraz poniosło, ale ważne, że wszyscy wiedzą o co chodzi.
Marzyć to w końcu ludzka rzecz ale jak je spełniać skoro tak mało czasu?
Ja staram się zawsze dążyć do celu, nie patrząc na inne sprawy co jest bardzo zgubne.

Wszyscy dookoła mówią: Spełniajcie marzenia i dążcie do celu !
Też tak uważam ale przychodzi taki moment w życiu w którym chyba warto zwolnić.
Sam mam w głowie pełno pomysłów ale coraz bardziej zastanawiam się czy warto.
To są godziny roboty i bez większego zysku.
Warto?
Teraz mam jeszcze na tyle dobrą sytuację, że mieszkam z dziadkami i mamą.
Na jedzenie zawsze będzie więc niby tego czasu jest sporo.
Ale po cholerę mam marnować czas na coś, co nie jest pewne ?

Jest ryzyko jest zabawa !


nigdy nie jest łatwo.
Jestem świadomy, że nie będzie.
Przede mną w najbliższym czasie będzie sporo decyzji do podjęcia.
Najgorsze jest to, że ja zawsze powtarzałem, że nigdy nie będę robił czegoś, czego inni ode mnie oczekują tylko będę podążał swoją ścieżką.
Niestety nie sądziłem, że rzeczywistość aż tak bardzo zrówna mnie z ziemią.

-Nie ważne co było, bo jeszcze tyle przede mną !
Czytaj dalej »

wtorek, 6 czerwca 2017

Festiwal Kolorów 2K17

11
Witam was bardzo serdecznie !
Ja ostatnio mam bardzo dużo na głowie i ciężko mi się połapać w tym co się dzieje.
Co chwila jakieś niespodziewane zdarzenia, że aż kipię ekscytacją.
Szykuję bardzo fajne projekty na które chyba warto zaczekać,  a nawet jak nie, to chociaż mam zajęcie.
Przyznam szczerze, że jakaś praca by się przydała gdyż w domu już zaczynam dostawać szału. Męczące to jest nic nie robienie.
Muszę iść otworzyć okno...

-"Dwie korony, jedna głowa chce mieć"
Dobra, przejdźmy do konkretów bo tak gadać to ja mogę długo.
W sobotę, w Łodzi odbył się kolejny festiwal kolorów.
Przyznam, że zostałem zmuszony by się tam wybrać.
Po całym zdarzeniu, zacząłem się zastanawiać: świetna zabawa, czy jeden wielki kicz.

"Nieważne ile masz lat czy jakiej muzyki słuchasz, ważne że potrafisz się uśmiechać i lubisz spędzać czas w gronie zwariowanych osób! Przyjdź i pokoloruj z nami siebie i swoich najbliższych! Festiwal jest otwarty dla wszystkich i zupełnie DARMOWY!:)
"

 W taki sposób reklamowana jest zabawa na oficjalnej stronie, ale może zaczniemy od początku.
Kiedy wybierałem się na całe zdarzenie, musiałem trzy razy wracać się do domu, ponieważ zapomniałem portfela.
Jadąc tam, miałem nadzieję, że czym bliżej miejsca docelowego tym więcej będzie kolorowych ludzi na ulicach. Nic bardziej mylnego.
Gdy już dojechałem, wyszła po mnie żaba która robiła zdjęcia na imprezie i weszliśmy  na teren imprezy.
Kolejne rozczarowanie, bardzo mało ludzi.
Idą w głąb i ocierając się o powracający tłum który o dziwo liczył kilka osób, nabierałem kolorów na mojej białej koszulce.
Gdy weszliśmy na główny plac zabawy byłem przerażony.
Dookoła jakieś kamienice, obok ruiny starego budynku a na środku banda ludzi wyglądająca jak małe dzieci bawiące się na podwórku skakanką czy piłką.
Ale spokojnie, brniemy w to dalej.
Osobiście liczyłem na jakąś chociaż średniej wielkości scenę i koncerty.
DO takiego dnia pasował by mi jakiś koncert reggae czy jakiegoś rapera.
Była mała scena i grający DJ. Przyznam szczerzę, że muzyka była fajna, więc nie ma tego złego.
Najbardziej zaskoczyła mnie cena jednej paczki tego "magicznego pyłu".
10zł za za saszetkę to lekka przesada na 15 min zabawy.

Dobra, ja tak narzekam a może zacznę mówić o pozytywach.
Fajny był fakt związany ze sprzątaniem. Akcja była taka, że za 100 pustych folii dostawało się jedną saszetkę. Tania siła robocza zawsze spoko.
Restauracje które były obok.
Widziałem, że wtedy miały spory popyt. W końcu jaki rodzic nie wolał by iść na piwo, kiedy jego dziecko, brudzi się w piasku, i to kolorowym.
Bardzo podobało mi się zachowanie ludzi. Standardowo obcokrajowców, gdyż nasz naród w porównaniu do innych wypadli marnie.
Pozdrawiam również dziewczyny które chodziły z kartką z napisem "hug free" i rzuciły się na mnie, nie do końca z moją zgodą. Wbrew wszystkiemu to było miłe.
Najfajniejszą atrakcją było to, gdy co 15 min, ludzie którzy zebrali się pod sceną, wyrzucali ten piasek do góry.Niesamowity efekt bardzo miły dla oka.

Podsumowując.
Przeglądając zdjęcia z innych miast, Łódź wypadła bardzo słabo.
Docelowe miejsce było źle wybrane a cała impreza jest fajna na 15 min po czym robi się męcząca.

-"Ostatni raz, celuję w stronę nieba"
To by było na tyle, poniżej znajduje się mała fotorelacja z imprezy.









Czytaj dalej »

sobota, 3 czerwca 2017

RANO.

3
Jest 5:00 rano a ja nie spie .
Czy mój organizm aż tak się zbuntował?
Można stwierdzić, że wczorajsze piwo mi zaszumiało i to przez to, ale przecież nigdy tak się na zdarzyło.
Miałem bardzo dziwny sen.
Tak jak by, przyszłość, przeplatała się z przeszłością.
Wiele rzeczy dalej siedzi mi w głowie i na moje nieszczęście... Nie chce wyjść .

Patrzę się na ścianę.
Bardzo ambitne zajęcie . . .
To jest jedyny czas, w którym słońce pada na mój pokój.
Na ścianie widnieje cień firanki i kwiatów stojących na parapecie.
Kocham wschody słońca.
Zawsze przy nich, rodzi się nadzieję na lepsze dzisiaj.
Wał pracy, który ostatnio został mi narzucony w takich sytuacjach nabiera nowy sens.
W takich chwilach wiem, że mogę wszystko.

Ciekawe, czy jeszcze zasnę.

Nie rozumiem wielu rzeczy, których nigdy nie będzie mi dane poznać .
W momencie kiedy mógłbym teraz robić wiele innych, ambitnych rzeczy prowadzących mnie do sukcesu, ja leżę, pisze i zastanawiam się jak rozwiązać wielki problem.
Ja jestem na łóżku a lodówka tak daleko .
Szczerze powiedziawszy, z chęcią wszamania czegoś z wiąże się chęć gorącej herbaty.
Jest jedyny, świetny pomysł by rozwiązać ten dylemat.
Idę spać dalej !


Czytaj dalej »