Strony

sobota, 30 grudnia 2017

Rok 2017 - spowiedź.

11

Na wstępie, nie będę ukrywał, że ten post będzie ciężki ponieważ ten rok zostanie mi w pamięci na długo.



Cały rok był pełen sukcesów i porażek, upadków i próba podnoszenia się. Strat, zysków i znowu strat. Koniec szkoły, dużo odpoczynku, nowa praca. Depresja, psycholog, nowe pomysły na sukces, nowe plany a jednocześnie życie przeszłością.
Ale może od początku.

Styczeń zaczął się dość ciężko, wtedy moja depresja się nasiliła, w dużym stopniu żyłem tym co było i nie mogłem pogodzić z otaczającą się rzeczywistością. Na pozór, wyglądałem na szczęśliwego człowieka z gronem wspaniałych przyjaciół który niczego się nie boi. Największy żart, na jaki udało mi się wszystkich nabrać. Pomału zacząłem odsuwać się w strefę bezpieczną, moje cztery ściany, łóżko i chęć zniknięcia. Ale spoko, z podniesioną głową chodziłem do szkoły, starałem się spotykać z "przyjaciółmi" i udawałem dalej.
Na szczęście miesiąc się skończył. Niestety luty był dla mnie o wiele brutalniejszy. Przygotowania do studniówki jakoś pozwoliły mi się skupić na czymś innym niż (dla wielu to pewnie będzie bardzo aroganckie podejście) ja. Niestety tak jak po pierwszym tygodniu nasze "przygotowania" zostały wstrzymane, tak i zaczął się mój największy koszmar który niestety do dnia dzisiejszego przychodzi czasem w odwiedziny, ataki paniki potrafią być uciążliwe. Coraz mniej sypiałem, chodziłem poddenerwowany, nie mogłem na niczym się skupić a jednocześnie czułem, że muszę cały czas udawać uśmiech.
Wtedy też przyszło pierwsze pożegnanie się z bliską mi osobą. To nie był powód śmierci, kłótni, zdrady .... Po prawie 9 latach, przez chorobę, która jest strasznie bagatelizowana i jakieś durne niedomówienia pożegnałem przyjaciół i zamknąłem jeszcze za nimi drzwi.
Czy żałuję ?
Cholernie...
Czy tęsknie?
Bardzo.. 
Czy chciałbym ich powrotu do mojego życia ?
Nie.
Wtedy, pierwszy raz dowiedziałem się, komu mogę ufać. W życiu czasem bywa tak, że na polu bitwy zostajemy sami.
Powiedzmy, że studniówka w jakimś stopniu mi to wynagrodziła. Zabawa do białego rana (dosłownie, w bardzo dobrych nastrojach wróciliśmy do domu po 04:00) zrekompensowała mi te gorsze dni.
Marzec przeszedł dość rutynowo: Brak snu, ataki paniki, samotność a po wyjściu z domu uśmiech na twarzy.



W Kwietniu nastąpił przełom. Zrozumiałem, że ja nie chce brać już w tej zabawie udziału. Wybrałem się w końcu do psychologa, zacząłem chodzić na terapie i walczyłem o lepsze jutro. Bardzo się zbliżyłem z Anią (bez podtekstów seksualnych), nasze przepite noce w których oglądaliśmy głupie filmy, dużo rozmawialiśmy, wychodziliśmy. Miałem komu się zwierzać i kogo słuchać. Można by powiedzieć, że mój stan zaczął się poprawiać. To trochę za dużo powiedziane, wtedy miałem kolejkę górską, raz na górze, raz na dole. Ale zaczęło się w końcu coś dziać.
Przygotowanie do matury, zakończenie roku... Poczułem, że w końcu jestem wolnym  człowiekiem. Mogę robić co chcę. Ale po maturze ;)
Skromnie przyznam, że Maj oraz Czerwiec jakoś uciekł mi z pamięci. Poza maturą, serialem i kolejnymi nockami z Anią nic specjalnego się nie działo. No dobra, film "Jak się pozbyć cellulitu" stworzył w mojej głowie, lekki skurcz mózgu. Do tej pory, nie wiem co autor miał na myśli.
Pora na najlepszy okres jaki jest czyli wakacje. Lipiec, Sierpień ... Czemu te dwa miesiące nie mogą trwać wiecznie? W dzień się spało, w nocy imprezowało. Najlepiej ciemność zarywało się na oglądaniu serialu i hmmm spędzaniu czasu z Anią. Boże ile mi litrów alkoholu wypiliśmy. Ale to była ta fajna relacja, nie trzeba było niczego udawać, obydwoje wiele w swoim życiu przeszliśmy, mogliśmy być sobą, odwalać, marudzić i dobrze się bawić.
W końcu, w wakacje powstał mój ukochany wpis, który znajdziecie tutaj.
W sierpniu, moja kolejna 18, dziki szał i chyba najlepiej spędzone urodziny.. W wakacje zawsze czuję, że żyję. Ciepło, długie  dni na sen i krótkie noce, które zostają człowiekowi w głowie na całe życie.



Wrzesień w moim przypadku był przełomowy, rozpoczęcie pracy, nowa szkoła.
Tutaj już nie ma czasu na zwlekanie czy wymijanie się od odpowiedzialności.
Musiałem podjąć decyzję.
Albo to przetrwam i osiągnę sukces albo się z tym pogodzę i będę w dupie.

Jeżeli dotrwałeś do tego miejsca, serdecznie ci dziękuję, opisałem ci kawał jednego z moich cięższych roków w skrócie.
Kilka miesięcy które wniosły w moje życie bardzo dużo i wiele się dowiedziałem.
Pewnie w niektórych głowach budzi się pytanie "ale po co o tym piszesz?"
Zawód do którego aktualnie się uczę ma na celu jedno: pomoc innym.
Chciałem się z wami podzielić częścią, 1/10 mojego życia aby wam pokazać że:
a) nie zawsze, życie jest takie kolorowe jakie ukazujemy
b) nawet z największego bagna można się wydostać.
Nie mówię, że już w 100% jest dobrze, bo nie jest. Dalej mam różne stany emocjonalne i problemy, ale w przeciwieństwie do przeszłości, staje z nimi twarzą w twarz i otwarcie mówię "teraz mój ruch"

Ten  rok, nauczył mnie, że w życiu nic nie jest stałe. Osoby które uważają się za przyjaciół, odchodzą przy pierwszej lepszej okazji. Ludzie z którymi naprawdę fajnie spędza się czas, często znikają po kilku tygodniach a jedyną osobą, której możesz ufać to TY sam!
W dorosłym życiu nie interesuje ludzi, że coś cię boli, że nie dajesz rady. Zwolnienie od mamy staje się nieważne i często resztkami sił musimy walczyć o swoje. Tutaj nikt się nad tobą nie lituje.

Nowy Rok już za kilka godzin (albo za nami, zależy kiedy to czytasz) a ja jestem na niego gotowy. W przeciwieństwie do poprzednich lat nie zamierzam ustalać sobie co mógłbym zrobić .. Tylko będę to robił. Na przekór innym, z własnymi zasadami.
I właśnie tego Wam życzę, odwagi do spełniania marzeń !

                                   




Czytaj dalej »

czwartek, 28 grudnia 2017

Playboy czy CKM ?

7


Czas pomiędzy świętami a sylwestrem dla wielu jest chwilą odpoczynku, odcinkiem w którym możemy rozluźnić się, po prawie minionym roku i naładować baterie przed nadchodzącym.
Jest wiele możliwości na wypoczynek i jednym z nich jest wygodne ułożenie się na łóżku, dobre piwko i fajna lektura.
Wielu z nas niestety nie ma aż tyle czasu na jakąś fajną książkę która zabierze nas w nierealny świat, w którym, zapomnimy o rzeczywistości.
Co wtedy ?
Na szczęście na ratunek przychodzi nam coś, co jest od bardzo dawna sposobem przekazu informacji, nazwane prasą.
Kobiety mają swój "Cosmopolitan" ,nazwany biblią dla płci żeńskiej. Na szczęście dla mężczyzn, również powstały gazety, które mogą zaciekawić.
Poniżej chcę wam przedstawić trzy magazyny, które czytam z chęcią i mogę wam z ręką na sercu polecić.



"Men's Health"
Jest to ilustrowany magazyn, założony w 1987r w Stanach Zjednoczonych. Porusza tematy z zakresu zdrowego stylu życia, diety, mody, sportu, rozrywki, seksu oraz techniki. Wydawany jest w 42 krajach na całym świecie.
Polskie wydanie Men's Health - Małe Kroki Wielkie Rezultaty funkcjonuje od 2004r. Jak wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy, w pierwszym półroczu 2011 roku „Men’s Health” był najlepiej sprzedającym się lifestylowym magazynem dla mężczyzn w Polsce, osiągając w tym okresie średnią sprzedaż na poziomie 61 185 egzemplarzy. 

"Men’s Health” wydaje cieszące się dużą popularnością tematyczne numery specjalne, m.in. „MH Coach” (poprzednio „Twój Osobisty Trener”) - treningowy i dietetyczny poradnik na temat budowania sylwetki, „Seks: Twój przewodnik na wakacje” - kompendium wiedzy na temat sztuki uwodzenia i seksu, czy „Twój Sukces” - jak uzyskać awans w pracy i zostać osobnikiem alfa w swoim środowisku.
Tą gazetę czytam od niedawna ale praktycznie po pierwszych stronach wiedziałem, że co miesiąc zajmie dobre miejsce na biurku bym mógł w każdej po niego sięgnąć.

Koszt: 12.99zł










"LOGO"
Tutaj, mamy przypadek polskiego czasopisma założonego wiosną w 2005r. Pierwsze cztery numery ukazywały się jako kwartalnik (raz na trzy miesiące) aż do marca 2006r. gdzie zaczął być wydawany co miesiąc.
W LOGO poruszaja tematy stylu życia, mody, artykułów spożywczych i kosmetycznych, elektronik użytkowej oraz sprzętu sportowego. Magazyn doradza w ich praktycznym wykorzystaniu oraz w wyborze, cenach i miejscach zakupu.

W przeciwieństwie do MH, w gazecie mamy więcej artykułów ogólnych, które nie skupiają się głównie na naszym ciele, dodatkowo pojawiają się wywiady ze znanymi mężczyznami. Możemy poznać prywatne życie czy zdanie na dany temat ludzi, którzy dla wielu są autorytetami.
Magazyn dostarcz też wiedzy na temat dbania o ciało jak i modzie, pozwala czytelnikowi poznać tajniki dobrego gustu. Dzięki działom, poświęconych elektronice, możemy być na bieżąco ze najdziwniejszymi sprzętami a nie oszukujmy się, my faceci lubimy takie zabawki.

Koszt: 9.99










"CKM"
Dwa czołowe czasopisma, które od lat wzbudzają wielkie kontrowersje to "Playboy" oraz "CKM".  Wielu kojarzy się z czymś kontrowersyjnym, obleśnym, a nawet tanią pornografią. Prawda jest jednak inna. Poza erotycznymi zdjęciami które znajdują się w gazecie, są również bardzo fajne artykuły. Ja osobiście, spośród wymienionych gazet wolę tą drugą. 

Jest to polski miesięcznik powstały w 1998r zamieszczający zdjęcia i artykuły o tematyce przygodowej, motoryzacyjnej, militarnej, sportowej, muzycznej, erotycznej, a także związanej z modą. Obecnie, poza oryginalną, polską wersją istnieją również zagraniczne w : Węgrach i Serbii
Co roku, od 2001r w grudniowych numerach, dodawany jest kalendarz który prezentuje kobiety wiadomo w jakich stylizacjach ;)
Magazyn, w gustownym stylu łączy dwa światy, które dla nas są bardzo ważne. Sex i cała reszta. Magazyn przeznaczony jest dla osób które przekroczyły próg 18 roku życia, aczkolwiek uważam, że takiego typu gazety powinny być od 16. O pewnych sprawach lepiej dowiadywać się z takiego źródła niż od kolegów ;).
Koszt: 8,99zł









Oczywiście, jeżeli powyższe tytuły nie przypadły wam do gustu, różni wydawcy udostępniają nam wiele innych czasopism, które również są warte zakupu.
Mam nadzieję, że święta minęły wam spokojnie a plany Sylwestrowe macie tak ekscytujące jak ja ;)


Wszelkie informacje dotyczące historii magazynów pochodzą z Wikipedii.


Czytaj dalej »

sobota, 23 grudnia 2017

Nowy Szablon!

6

W końcu, po tak długom czasie odświeżyłem wygląd bloga !
Powiedzmy, że jest to prezent ode mnie, dla mnie. Bardzo długo się z tym wstrzymywałem.
Na samym początku nie miałem weny, później pieniędzy. Gdy udało mi się osiągnąć jedno i drugie zabrakło odpowiedniego grafika aż w końcu z pomocą przybyła mi blonparia której serdecznie dziękuję za wykonanie tego szablonu, spełnienie mojej wizji oraz kontakt przez cały okres pracy, a niestety wiem, że klientem jestem ciężki.
Na szczęście, jest bardzo profesjonalną osobą dzięki czemu praca, przebiegła sprawnie.

Cieszę się, że w końcu zdeterminowałem się do zmiany szaty graficznej, ponieważ, dzięki temu mogę zacząć realizować moje pomysły. Ja się zmieniam, moje życie się zmienia więc i z blogiem stanie się to samo, bo w końcu to jest część mnie.
Za nim o tych zmianach tematycznych, najpierw krótka instrukcja,
Zebrałem się i posortowałem wszystkie, dotychczasowe wpisy. Na pasku nawigacyjnym macie kategorie by w szybszy sposób znaleźć posty które was mogą zainteresować.
Pojawiła się również kategoria "coś innego.
Tam, wrzucam wpisy, w których znajdują się moje alternatywne teksty, różne tagi, recenzje czy wypowiadam się na tematy mało dotyczące koncepcji całości.
Nie chcę rezygnować z pewnych rzeczy ponieważ czasem mam możliwość wypuszczenia moich emocji za pomocą przelania na "papier" a poza tym, momentami potrzebne są odskoki takie jak ten.
Na samym dole znajdują się ikonki z moimi social media. Instagram, Twitter oraz Google+. Serdecznie zapraszam do obserwacji bo fajnie jest mieć nowe osoby w gronie znajomych(?)


Jak każdy blogger a nawet zwykły człowiek chcę się rozwijać, chcę robić coś nowego na co wcześnie, może nie miałem nawet odwagi..
Aktualnie, tematyka bloga będzie poświęcona samo rozwojowi, dbaniu o siebie i swoje ciało oraz typowo modowym stylizacjom.
Od razu mówię, ja się nie znam na modzie wybiegowej, nie wiem co jest modne w 2025r ale wiem co ja lubię i być może, znajdą się zwolennicy takiej alternatywy.
Każdy z nas ma swój unikatowy styl: pisania, śpiewania, tańczenia i ubierania więc dlaczego tego nie pokazać światu?
Oczywiście, dla wielu może być to hipokryzja tyle, że ja to robię dla fun'u i nie idę z nurtem popularnych rzeczy. Oglądam tych których lubię, jem to co mi smakuje i przede wszystkim nie udaję kogoś kim nie jestem a niestety, żyjemy w czasach gdzie dla pieniędzy można zrobić wiele...

Gdy ostatnio rozmawiałem z koleżanką na temat bloga zadała mi jedno pytanie: Czy nie boisz się, że zrobisz za duży misz masz ?
Na początku się nad tym zastanawiałem po czym sobie uświadomiłem: hej, przecież w każdym szaleństwie, znajdzie się jakaś metoda!
Czytaj dalej »
0

Jeżeli podoba ci się to co piszę i chcesz się czegoś dowiedzieć...
Masz jakieś pytanie które cię nurtuje i uważasz, że mogę ci pomóc..
Masz jakieś uwagi o których chcesz mnie poinformować..
Chcesz podjąć współpracy ze mną ...

Pisz śmiało, zazwyczaj odpisuję w ciągu godziny!
ZazuuKing@gmail.com 


Czytaj dalej »

środa, 20 grudnia 2017

Garnitur, koszula a może dresy ?

4
Od lat, gdy zbliżały się święta miałem jeden problem którego i tak, do ostatniej chwili nie wiedziałem jak rozwiązać.
Co założyć na wigilijny wieczór.  Moja babcia zawsze widziała mnie w garniturze, uważała, że wyglądam elegancko i dojrzale jak na 10'latka ;).
Natomiast ja się czułem niekomfortowo.
Po pierwsze: przez większość swojego dotychczasowego życia, jak każdy buntownik czułem się głupio w garniturze a za czarnymi spodniami do tej pory nie przepadam.
A po drugie, widząc w co ubierają się koledzy miałem uczucie mojej żałosności i braku "fajności".
Z biegiem czasu wiem, że to naprawdę, najmniej istoty aspekt ale przez mój wiek i większą świadomość taka sytuacja się nie powtórzy.
Aktualnym moim problemem jest brak koszuli którą potrzebuję na niedzielę a już mam wypatrzoną tyle, że nie mam tak naprawdę kiedy jej kupić.
Jeżeli wy, tak jak i ja, nie jesteście fanami zapiętych guzików pod samą szyję to jest to post dla was. Przygotowałem kilka alternatyw które pozwolą wam czuć się swobodnie a jednocześnie nie będziecie odstawać od reszty.


Koszula:
Niestety, ale według mnie jest to część której nie może zabraknąć. Na szczęście, w dzisiejszych czasach mamy wiele modeli, które na szczęście, nie kojarzą się ze starymi ludźmi. Zdecydowanie, w tym roku, moje serce podbiły białe koszule, z małymi, czarnymi wzorkami. Tak naprawdę, na początku w kropki, ale ta moda, tak ewoluowała, że spotkałem się nawet z małymi reniferami, taki świąteczny akcent.
Fajnie też się sprawdza prosta biała koszula z czarnymi akcentami. Na przykład z czarnym zakończeniem kołnierzyka czy małą kieszonką,
Dobrze, gdy koszula jest dopasowana i przylega do ciała, wtedy formuje sylwetkę przez co wyglądamy po prostu lepiej.


 

Taki nabytek można zdobyć praktycznie w każdym sklepie internetowym ale również w sieciówkach czy stoiskach które wam najbardziej polecam. W większych centrach handlowych są małe punkty, w których możemy za fajną cenę dostać naprawdę dobrej jakości towar.

Spodnie:
Z taką koszulą fajnie komponują się joggery .Gdy pierwszy raz je zobaczyłem, stwierdziłem, że te spodnie są dla ludzi którzy upadli na głowę i dalej im huczy, aż do momentu kiedy się na nie, nie skusiłem. Oczywiście najlepiej, jeżeli będą z jeansu bądź jakiegoś ciemnego materiału. Odpadają moro, na które jest szał. To fajnie wygląda w lesie ale nie przy stole. Oczywiście alternatywa prostych jeansów również jest na miejscu. Ja ostatnio trafiłem na fajny przypadek. Spodnie które zamówiłem mają ściągacz który nie ściąga. Zachowałem je, ponieważ są równe a mają fajne zakończenie nogawki.

 

Dziury w spodniach, które coraz częściej są spotykane nie o końca mnie przekonują. Kiedyś kojarzyło się to z niechlujstwem a teraz? Szczerze powiedziawszy nie wiem, ja bym chyba sobie odpuścił i założył na sylwestra ale jeżeli czujecie się w nich dobrze to łaj not ?

W Butach
możemy tutaj przebierać. Jak to się mówi: hulaj dusza piekła nie ma.  Półbuty, Air max, trampki a nawet zimowe trapery. Zrezygnował bym jednak z tzw. cwelek. Lakierowane buty do takiej stylizacji pasują jak pięść do nosa ;).

Na koniec: srebrny lub złoty zegarek na bransolecie, sportowa marynarka, dobre perfumy i możemy iść jeść i cieszyć się z wolnej chwili!

Czytaj dalej »

środa, 13 grudnia 2017

Jak przetrwać ?

5
Nie będę ukrywał, że ostatnie dni są cholernie ciężkie.
Praca w handlu sama w sobie jest męcząca ale gdy dodamy do tego święta, musicie wyobrazić sobie sami, ponieważ te emocje nie są do opisania.
Gdy w końcu mam wolny weekend niestety spędzam cały dzień w szkole. Oczywiście to już jest mój wybór i naprawdę lubię tam chodzić ale po tygodniu ciężkiej pracy zmęczenie daje oznaki a zwłaszcza o 06:01 kiedy trzeba podnieść się z łóżka.
No dobra, a co z czasem kiedy nie jestem w pracy ani w szkole, powinienem wtedy odpocząć.
Pomiędzy dogadywaniem się w różnych sprawach drogą mailową i telefoniczną, obmyślam prezenty na święta dla siebie i innych.
Gdyby było mi mało atrakcje w ostatnich dniach zapewniły mi pewne osoby które z serdecznym uśmiechem kopnęły mnie w dupę i jeszcze obwiniają, że leżę i nie mam siły wstać.
Co z tym się wiąże:
-mało snu
-podkrążone oczy
-ciężko ze skupieniem
-irytacja
-złość
-stres 

Mógłbym tak wymieniać bez końca ale podejrzewam, że każdy z nas chociaż raz przeżył taki okres.
Ale nie każdy wiedział jak to przetrwać, więc powiedzmy, że jak bohater z czerwoną peleryną przybiegam wam na pomoc.
(A bynajmniej podam przykłady które warto zastosować.)



Nie będę ukrywał, że moim największym problemem jest teraz praca.
Przede wszystkim, nienawidzę ograniczenia czasowego. Irytuje mnie to strasznie, że muszę w określonych godzinach robić to, co ktoś wymyśli. Ludzi jest wręcz od (uwaga, teraz będę fajny) zajebania. Kierownictwo wymaga od nas rzeczy niemożliwych i nie ma dnia kiedy się nie doczepią. To niestety bardzo zniechęca do dzoałania, powoduje u mnie wstręd do pracy którą na początku bardzo lubiłem. Powiem wam szczerze, że w wytrzymaniu tych ośmiu godzin pomaga mi tak naprawdę jedna myśl: jesteś tu po to by zarobić. Może mało ambitne i oklepane ale wyznaczyłem sobie cel, do którego dążę i wiem, że są mi potrzebne pieniądze. Niby nic a jednak uwierzcie, dobrze jest wyznaczyć sobie jakąś drogę,  która dodaje nam motywacji.

Ważnym aspektem jest też dbanie o siebie i swój komfort. Przy takim szybkim trybie życia, często zapominamy o chyba najważniejszej rzeczy,  czyli o nas samych. Przy takim funkcjonowaniu bardzo często wracamy do domu, szybki prysznic, jedzenie w biegu i spać. Z dnia na dzień coraz mniej nam zależy na schludności ubrań a o zaroście nawet nie wspomnę bo przecież kiedy ? (to ostatnie zdanie było skierowane głównie do płci męskiej). Moim zdaniem, codziennie powinniśmy pozwolić sobie na chociaż 15 minut relaksu,  na przykład na wypicie kawy, zjedzenia czegoś dobrego bądź po prostu usiąść, włączyć swoją ulubioną piosenkę i na moment odpłynąć. Może być to w domu, tramwaju, parku ... tak naprawdę gdziekolwiek. Dodatkowo, co jakiś czas,  pozwolić sobie na wydłużenie relaksu. Najkrócej godzina. I tutaj juź nie mam na myśli opuszczenia sobie działań,  a kąpieli relaksacyjnej, ogarnięciu swojego ciała, ogolenia bo w końcu im lepiej wyglądamy tym lepiej się czujemy a teksty typu "mam gdzieś jak wyglądam", sory, nie kupuję.
Dobrze jest również się wyżyć, wypocić ten cały stres. Siłownia, bieganie, treningi, taniec. Możliwości jest wiele ale uwierzcie, ruch dużo daje, dostarcza nam adrenaliny a dodatkowo poprawia kondycję.

Planowanie sobie dnia, jest świetną motywacją i nie chodzi mi o coś takiego:
7:20- pobudka

7:21- pójście do toalety

7:22- Zrobienie kupy

...
...
...
19:00- umrzenie
Oczywiście, niektórych to motywuje do działania, wiedzą kiedy co mają zrobić ale niech coś pójdzie nie tak i od razu nam się odechciewa i irytuje. Proponuję trochę inną formę. Nazywam to "planowanie na oko". Jak wrócę do domu zrobię to, to i to. Dzięki temu nawet jeżeli nam się coś opóźni bądź nie uda, nie odczuwamy tak tego a mamy chociaż jakiś plan działania. Dobrze jest też czasem sobie coś odpuścić. Jeżeli wiesz, że dana rzecz która nie zostanie zrobiona teraz, nie wpłynie negatywnie na twoją obecną sytuację, odpuść. Zrób to jutro.
Na co dzień, nie jestem fanem takich rozwiązań, wolę zrobić coś od razu ale są takie dni,  gdzie nie mamy na to siły.

Nie można zapominać również o bliskich. Wiem, że w takim pędzie nie ma czasu nawet na myślenie ale żyjemy w XXI w. Mamy telefony, facebooki i inne różne możliwości kontaktów. Dlaczego jest to takie ważne? Jak wszystko w naszym życiu jest to tylko pewien czas który kiedyś się zakończy, tylko by wraz z tym ciężarem, nie odeszli od nas najbliżsi.

Pewnych rzeczy jednak nie przeskoczymy. Zdarza się tak, że robimy coś dla kogoś a ta osoba podstawi ci nogę i jeszcze zmiesza z błotem. Ktoś niezależny, odcina ci skrzydła albo po prost nie masz na tyle siły by to udźwignąć. Na to nie ma rozwiązania, musisz to przetrwać i zacząć żyć przyszłościowo, ponieważ nic nie trwa wiecznie a satysfakcja jaką się ma z osiągniętego celu jest nieporównywalna do innych emocji.
Czytaj dalej »

środa, 6 grudnia 2017

Prezent - dość problematyczny temat

9
Leżysz sobie wygodnie na łóżku, w ręku trzymasz kubek z gorącą kawą. Na laptopie oglądasz swój ulubiony serial a w powietrzu unosi się  zapach pomarańczy.
Idealny klimat na odpoczynek.
Aż tu nagle, uświadamiasz sobie, że zapomniałeś o czymś ważnym, co z automatu psuje cały urok idealnej chwili.
Dziś mamy mikołajki, idealny dzień na obdarowywanie innych prezentami i do złudzenia być przesłodzonym dla wszystkich.

A co jeżeli zapomnimy o podarunku dla najbliższych ?
Spokojnie, ja nie zapomniałem i nie będę wam podsuwać "Last minute prezent" bo w tym jestem słaby. Chcę wam pomóc w wyborze czegoś na gwiazdkę, co pomimo odległego czasu może przyswoić nie lada problem w głowie niejednej osobie.

Ja prezenty kupiłem już w połowie listopada. Spowodowane to było dwoma aspektami: budżet jaki został mi przypisany na grudzień oraz świąteczny szał który przypadł w tym roku dość wcześnie.
Niestety jestem bardzo niecierpliwy i nie mogę doczekać się 24 grudnia więc podaruje je dzisiaj.
Długo się zastanawiałem, jak dopasować prezent do danej osoby aby był miły i użyteczny (nie lubię wydawać pieniędzy w błoto).
Ze względu na moje miejsce pracy, praktycznie co chwila miałem okazję do weny lecz niestety nic mi nie przychodziło do głowy.
Przechodziłem po różnych regałach w poszukiwaniu tego "czegoś". Szukałem, przeglądałem i NIC.
Po powrocie do domu wszedłem na stronę empiku, z nadzieją, iż natrafię na jakąś super, mega okazję.
Udało się, znalazłem dla mamy idealną książkę.
Ale zaraz, jak dam prezent mamie to dziadkom zrobi się przykro. Próbowałem wypytywać co by im odpowiadało do tego stopnia, że wprost zapytałem "co chcecie dostać na gwiazdkę". Oczywiście, jak przystało na kochających dziadków usłyszałem, że nic.

Na szczęście, dowiedziałem się, że długopisy bardzo dobrej firmy są w promocji.
Kurde, ubrań nie kupuję gdyż z doświadczenia wiem, że trafić w czyjś gust jest ciężko. Kosmetyków mają od groma a długopis, pomimo pewnie rozbawienia niektórych, to bardzo poręczny prezent dla starszych osób.

No dobra, mikołajki obcykane ale co z gwiazdką?
W mojej rodzinie jest dość dużo dzieci, oczywiście dla tych starszych planuję kupić jakąś super lalkę czy komplet zabawek ze "star wars" a tym najmłodszym ... ?
U mnie jak i pewnie u większości z was pojawia się ten problem. Różne sklepy obrzucają nas to coraz bardziej wymyślnymi pierdółkami, które świecą, grają, skaczą i nie jeden Bóg wie co jeszcze.
A czemu by nie postawić na jakąś prostotę?
Ostatnio rozmawiałem z koleżanką, której mama pracuje w przedszkolu i poinformowała mnie, że dzieci do 3 roku życia wolą się bawić prostymi, drewnianymi zabawkami.
I tak roczne dziecko nie będzie pamiętało, co od ciebie dostało na gwiazdkę w 2017r a podejrzewam, że taka drewniana zabawka posłuży im dłużej.

Mam nadzieję, że moje pomysły chociaż w jakimś stopniu wam pomogą i naprowadzą w dobrą strone.
Czytaj dalej »

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Zagubiony w sieci.

2
Witam was wszystkich bardzo serdecznie.
Dawno mnie tu nie było, co ?

Mam napisane ponad 5 recenzji których nie wstawiłem i podejrzewam, że ich już nie stawię.
Dlaczego ?
Nie jestem z nich zadowolony ?
Widziałem beznadziejne filmy ?
A może, blogspot nie chce ze mną współpracować i wrzuca mi kłody pod nogi ?
Odpowiedź jest o wiele bardziej prosta i zaskakująca.
Nie chce mi się.


Pewnie każdy blogger i nie tylko, miał taki moment w swoim życiu, że mu się najzwyczajniej w świecie nie chciało.
Bo przecież najłatwiej, olać sytuację a później wypierać z pamięci fakt o zaistniałej sytuacji.

Ja wiem, że pisanie recenzji to nie mój świat, męczyło mnie to bardzo zamiast cieszyć.
Tak naprawdę cały czas szukam swojego blogowego ja.
Najlepiej czuję się w alternatywnych tekstach takich jak ten.
Niestety jak wiadomo z tego nie da się zarobić, a nie oszukujmy się, jak każdy normalny człowiek chce mieć jakiś pożytek z pisania.
(Jeżeli wasz ulubiony blogger mówi, że dla niego nie są ważne pieniądze tylko samo pisanie... może tak jest, ale wiadomo, fajnie jest też zarobić.)


Na daną chwilę, nie wiem w którą stronę potoczy się tematyka blogu.
Mam tyle pomysłów ale przy tym wrażenie, że jest to niemożliwe i że mnie się to nie uda.

Ale spokojnie, to dopiero początek.
Do końca tego roku zamierzam skupić się na świętach bo wyjątkowo mam do tego wenę.

A w 2018 zaczynamy rozpier...... tornado ;)
Nowy wygląd, nowy temat, nowy ja(?).


Ej!
Właśnie przeglądam moje stare posty i takich problemów i powrotów miałem bardzo, bardzo ale to bardzo często.
Aż mi wstyd !
Czytaj dalej »