Strony

środa, 13 grudnia 2017

Jak przetrwać ?

Nie będę ukrywał, że ostatnie dni są cholernie ciężkie.
Praca w handlu sama w sobie jest męcząca ale gdy dodamy do tego święta, musicie wyobrazić sobie sami, ponieważ te emocje nie są do opisania.
Gdy w końcu mam wolny weekend niestety spędzam cały dzień w szkole. Oczywiście to już jest mój wybór i naprawdę lubię tam chodzić ale po tygodniu ciężkiej pracy zmęczenie daje oznaki a zwłaszcza o 06:01 kiedy trzeba podnieść się z łóżka.
No dobra, a co z czasem kiedy nie jestem w pracy ani w szkole, powinienem wtedy odpocząć.
Pomiędzy dogadywaniem się w różnych sprawach drogą mailową i telefoniczną, obmyślam prezenty na święta dla siebie i innych.
Gdyby było mi mało atrakcje w ostatnich dniach zapewniły mi pewne osoby które z serdecznym uśmiechem kopnęły mnie w dupę i jeszcze obwiniają, że leżę i nie mam siły wstać.
Co z tym się wiąże:
-mało snu
-podkrążone oczy
-ciężko ze skupieniem
-irytacja
-złość
-stres 

Mógłbym tak wymieniać bez końca ale podejrzewam, że każdy z nas chociaż raz przeżył taki okres.
Ale nie każdy wiedział jak to przetrwać, więc powiedzmy, że jak bohater z czerwoną peleryną przybiegam wam na pomoc.
(A bynajmniej podam przykłady które warto zastosować.)



Nie będę ukrywał, że moim największym problemem jest teraz praca.
Przede wszystkim, nienawidzę ograniczenia czasowego. Irytuje mnie to strasznie, że muszę w określonych godzinach robić to, co ktoś wymyśli. Ludzi jest wręcz od (uwaga, teraz będę fajny) zajebania. Kierownictwo wymaga od nas rzeczy niemożliwych i nie ma dnia kiedy się nie doczepią. To niestety bardzo zniechęca do dzoałania, powoduje u mnie wstręd do pracy którą na początku bardzo lubiłem. Powiem wam szczerze, że w wytrzymaniu tych ośmiu godzin pomaga mi tak naprawdę jedna myśl: jesteś tu po to by zarobić. Może mało ambitne i oklepane ale wyznaczyłem sobie cel, do którego dążę i wiem, że są mi potrzebne pieniądze. Niby nic a jednak uwierzcie, dobrze jest wyznaczyć sobie jakąś drogę,  która dodaje nam motywacji.

Ważnym aspektem jest też dbanie o siebie i swój komfort. Przy takim szybkim trybie życia, często zapominamy o chyba najważniejszej rzeczy,  czyli o nas samych. Przy takim funkcjonowaniu bardzo często wracamy do domu, szybki prysznic, jedzenie w biegu i spać. Z dnia na dzień coraz mniej nam zależy na schludności ubrań a o zaroście nawet nie wspomnę bo przecież kiedy ? (to ostatnie zdanie było skierowane głównie do płci męskiej). Moim zdaniem, codziennie powinniśmy pozwolić sobie na chociaż 15 minut relaksu,  na przykład na wypicie kawy, zjedzenia czegoś dobrego bądź po prostu usiąść, włączyć swoją ulubioną piosenkę i na moment odpłynąć. Może być to w domu, tramwaju, parku ... tak naprawdę gdziekolwiek. Dodatkowo, co jakiś czas,  pozwolić sobie na wydłużenie relaksu. Najkrócej godzina. I tutaj juź nie mam na myśli opuszczenia sobie działań,  a kąpieli relaksacyjnej, ogarnięciu swojego ciała, ogolenia bo w końcu im lepiej wyglądamy tym lepiej się czujemy a teksty typu "mam gdzieś jak wyglądam", sory, nie kupuję.
Dobrze jest również się wyżyć, wypocić ten cały stres. Siłownia, bieganie, treningi, taniec. Możliwości jest wiele ale uwierzcie, ruch dużo daje, dostarcza nam adrenaliny a dodatkowo poprawia kondycję.

Planowanie sobie dnia, jest świetną motywacją i nie chodzi mi o coś takiego:
7:20- pobudka

7:21- pójście do toalety

7:22- Zrobienie kupy

...
...
...
19:00- umrzenie
Oczywiście, niektórych to motywuje do działania, wiedzą kiedy co mają zrobić ale niech coś pójdzie nie tak i od razu nam się odechciewa i irytuje. Proponuję trochę inną formę. Nazywam to "planowanie na oko". Jak wrócę do domu zrobię to, to i to. Dzięki temu nawet jeżeli nam się coś opóźni bądź nie uda, nie odczuwamy tak tego a mamy chociaż jakiś plan działania. Dobrze jest też czasem sobie coś odpuścić. Jeżeli wiesz, że dana rzecz która nie zostanie zrobiona teraz, nie wpłynie negatywnie na twoją obecną sytuację, odpuść. Zrób to jutro.
Na co dzień, nie jestem fanem takich rozwiązań, wolę zrobić coś od razu ale są takie dni,  gdzie nie mamy na to siły.

Nie można zapominać również o bliskich. Wiem, że w takim pędzie nie ma czasu nawet na myślenie ale żyjemy w XXI w. Mamy telefony, facebooki i inne różne możliwości kontaktów. Dlaczego jest to takie ważne? Jak wszystko w naszym życiu jest to tylko pewien czas który kiedyś się zakończy, tylko by wraz z tym ciężarem, nie odeszli od nas najbliżsi.

Pewnych rzeczy jednak nie przeskoczymy. Zdarza się tak, że robimy coś dla kogoś a ta osoba podstawi ci nogę i jeszcze zmiesza z błotem. Ktoś niezależny, odcina ci skrzydła albo po prost nie masz na tyle siły by to udźwignąć. Na to nie ma rozwiązania, musisz to przetrwać i zacząć żyć przyszłościowo, ponieważ nic nie trwa wiecznie a satysfakcja jaką się ma z osiągniętego celu jest nieporównywalna do innych emocji.

5 komentarzy:

  1. Co ja mam powiedzieć ? Wstaje codziennie oprócz weekendów o 4:30 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej. Ale czego się nie robi by osiągnąć sukces? :)

      Usuń
  2. Współczuję serdecznie. Praca w handlu jest naprawdę wredna. Też kiedyś pracowałam w sklepie. Istna masakra zwłaszcza przed dniem wolnym gdy wszystko zamykają.... Brrr nawet nie chce sobie przypominać jak wyglądała taka zmiana. Pozdrawiam

    www.kasinyswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję, to musi być ciężkie, żeby harować i jeszcze stracić przy tym całą przyjemność. Ale chyba większość przez to prędzej czy później przechodzi, zanim dojdzie do sukcesu...

    http://karina.stankowicz.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie denerwują prawie te same rzeczy mam za mało czasu na zajęcia które mnie interesują takie jak blog :(
    http://freshisyummy.blogspot.com/2017/12/christmas-inspirations-2017.html

    OdpowiedzUsuń